Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FIZYKA KWANTOWA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FIZYKA KWANTOWA. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Fizyka kwantowa a weganizm.

cz. 12
 Warunek rzetelności.



Nie ma nic bardziej niepoprawnego niż życzenie komuś choroby lub śmierci. Aby nie zapeszać nie dziękujemy za składane nam życzenia sukcesu na egzaminach. Więcej! My tworzymy anty-sformułowania takie jak na przykład „połamania pióra” czego skutkiem ma być pozytywna nota. Nie przechodzimy pod drabiną, unikamy czarnego kota, nie wsypujemy soli do soli, nie gwiżdżemy pod wiatr, nie siadamy na rogu stołu i całujemy się pod jemiołom, lub wręcz przeciwnie – unikamy tych pocałunków. Uroki, zabobony, wierzenia – zwidy i małość ludzkiego umysłu, czy może ukryta w kulturze społeczeństw wiedza?
Po przeciwnej stronie pragmatyzm.
Tak jakby świat podzielony został na dwie części, bez linii demarkacyjnej, w ciągłym stanie wrzenia. Z iskrzącą zaciekłością teiści opluwają ateistów prawdami objawionymi, a ci zaś miażdżą ich kołami historii, splątują linami biologii, wypalają głupotę chemią, astronomią, matematyką. Fizyka jest gwoździem do ich trumny.
Zawsze oddzielnie – nigdy wspólnie.
Osobiście uważam, że pewnego dnia dzięki nauce zrozumiemy świat duchowy. Wiara przestanie być wiarą – stanie się pragmatyczną wiedzą ukierunkowaną podobnie jak nauka – na parciu ludzkich umiejętności ku doskonałości, na krzewieniu wiedzy jako takiej. Wiedzy posiadającej najwyższą wartość – jaką jest niezmienna Prawda. Musi tu jednak zachodzić warunek rzetelności. W nauce mamy mnóstwo przykładów ludzkich słabości naginających Prawdę na swoją korzyść co w późniejszym etapie stanowi zagrożenie dla przyszłych pokoleń żyjących w świecie nieprawdziwych informacji. Przykładem tu niech będzie datowanie piramidy Cheopsa w Egipcie, która najprawdopodobniej jest o tysiące lat starsza niż się przyjmuje. Potwierdzenie tych informacji, co tak naprawdę jest tylko kwestią czasu, zmieni nie tylko daty w podręcznikach, ale też obecność wysokich technologii w czasach dalekich, a które jawią się okresem, w którym ludzie nie zdolni byli do tworzenia tak olbrzymich i skomplikowanych matematycznie budowli.
Jeśli zachodzić będzie warunek rzetelności w nauce to i świat zmieni swoje oblicze. Rzetelność taka wymagana w matematyce i fizyce doprowadziła do świata technicznego jaki dziś widzimy. Technologia obecna jest na co dzień, na wyciągnięcie ręki mamy cuda z pogranicza baśniowego świata. Potrafimy komunikować się na olbrzymie odległości bez czasowych opóźnień – dosłownie jakbyśmy byli obok siebie i nie dzieliły nas setki, czy też tysiące kilometrów. W naszych domach setki bibliotek aleksandryjskich w postaci urządzeń odbierających internet. Podróżujemy z niebywałymi szybkościami – wyprawy na inny kontynent zajmowały kiedyś miesiące, dziś denerwujemy się na godzinne opóźnienie samolotu, bo przecież w ciągu godziny samolotem przelecieć można blisko 900 kilometrów. Ale to jeszcze nic – niebawem będziemy świadkami rozpoczęcia prac nad budową stałej bazy na Księżycu i Marsie.
Ile nam przyjdzie jeszcze czekać na spełnienie warunku rzetelności przez medycynę? Ile czasu upłynie zanim dietetycy pójdą za głosem rozsądku? Ile jeszcze ton zatrutego chemią pokarmu ustawiane będzie na półkach sklepowych?
Czy zauważyłeś, że w każdym sklepie, no może w większości, spotkać można półkę, lub stoisko z tzw „zdrową żywnością”? Jest tak oznaczana. „Zdrowa Żywność”. A reszta towaru? Odpowiedź jest bardzo prosta i oczywista – sam sklep przyznaje, że w większości towar jakim dysponuje to trucizna.
Czy to jest rzetelność?
Umieramy chorując. Medycyna chce leczyć nas, gdy jesteśmy chorzy, ale często sama wpędza nas w te choroby nie wskazując przyczyn w zamian oferując proszki na wszystko od Pani Wielkiej Farmacji i jej agentów co to w dobrze skrojonych garniturach, czy smukłych garsonkach reklamują w przychodniach, izbach przyjęć, szpitalach lecznicze maści, cudowne pigułki, syropy, czy inne specyfiki z fabryk, które jeszcze nie dawno, za obozowymi drutami eksperymentowały na ludziach. Auschwitz, Buchenwald, Dachau, Mathausen, Neuengamme, Ravensbruck, Sachsenhausen, Natzweiler-Struthof. Niemiecka precyzja połączona z fałszywym rozumieniem nauki i z siecią interesów. Biznes stojący za tą brutalnością był i jest największym producentem leków.
Ciekawe, prawda?
Czy idąc do dietetyka z problemami układu pokarmowego usłyszymy o diecie wegańskiej? Skądże. A przecież największa amerykańska organizacja skupiająca profesjonalnych dietetyków Academy of Nutrition and Dietetics (dawniej American Dietetic Association) wydała w 1994 (następnie aktualizowane co kilka lat, ostatnio w 2009) „Stanowisko na temat diet wegetariańskich” oparte na przeglądzie wyników badań opublikowanych w kilkuset artykułach naukowych, w którym można przeczytać, że:
Odpowiednio zaplanowane diety wegetariańskie, w tym diety ściśle wegetariańskie, czyli wegańskie, są zdrowe, spełniają zapotrzebowanie żywieniowe i mogą zapewniać korzyści zdrowotne przy zapobieganiu i leczeniu niektórych chorób. Dobrze zaplanowane diety wegetariańskie są odpowiednie dla osób na wszystkich etapach życia, włącznie z okresem ciąży i laktacji, niemowlęctwa, dzieciństwa, dojrzewania, oraz dla sportowców.”
Warunek rzetelności jest nierozłącznym elementem życia w uczciwości w stosunku do innych i do samego siebie. Jeżeli tego nie zrozumiemy zwyciężą mity, baśnie i zabobony. One zostały już nam podane w nowej, ponad czasowej formie. Te baśnie płyną z ekranów telewizorów pomiędzy jednym programem a drugim, gdzie w reklamowych spotach oferuje się wam cudowne medykamenty na wszystko za przyzwoita cenę. I wkoło to samo. Te same firmy, które sprzedają chemię do nawozów i do żywności, produkują lekarstwa na choroby wywołane zatrutą żywnością. Oczywiście zasłanianie się normami, dopuszczalnością ilości tego i owego w batoniku, czy chlebie jest najzwyklejszym, podłym kłamstw. Widzieliście kogoś w supermarkecie robiącego zakupy z kalkulatorem w ręku wyliczającego ilość dwutlenku siarki (E220), tartrazyny (E102), litorlubiny (E180) ? Indygotyna (E132) jest rakotwórcza, a występuje w herbatnikach, słodyczach, lodach, napojach i wypiekach. Z kolei azotyn III potasu (E 249) i azotyn III sodu (E249 i E250) obecne w wędlinach, mięsie i rybach odpowiedzialne są za powstawanie nowotworów, astmy, zapalenia nerek. Możliwe częste zawroty głowy, problemy behawioralne. Azotyny te szkodzą przy nadciśnieniu, dodatkowo E250 utrudnia transport tlenu przez krew.
Ale to tylko kilka „drobnych” szczegółów, które celowo się przed Tobą ukrywa.
Jak widać warunek rzetelności musi zostać spełniony dla dobra nas wszystkich. Warunek ten musi dotknąć wszelkich aspektów naszego życia tak, aby zmiana była harmoniczna. Obecnie za dużo fałszu w muzyce Nauki. Za dużo chaosu. Pora to zmienić!
                                                                                            
                                                                                         Tomasz T. Stepien

sobota, 21 grudnia 2013

Fizyka kwantowa a weganizm

cz.11
Podarunek.


Każdy lubi prezenty. Otrzymywać i dawać podarunki. Czujemy się wtedy ważni. Świadomi, że ktoś czeka na niespodziankę, chodzimy po sklepach, po księgarniach, pchlich targach, prześcigając się w wynajdowaniu czegoś co spodoba się mamie, tacie, synowi, córce, babci czy tez dziadkowi. W świątecznych szaleństwach staramy się o nikim nie zapomnieć. O ciotce co lubi czekoladki, dla której przeszukamy wszystkie półki świata, by odnaleźć odpowiednią słodycz, o wujku rzeźbiarzu, dla którego wynajdziemy doskonałe dłuta, czy o nastoletnim siostrzeńcu, którego marzeniem jest czerwony model ferrari sterowany pilotem, o nich wszystkich nie zapominamy. Zmieniają się tylko święta i potrzeby starzejących się wujków, ciotek i siostrzeńców, jak i nasze pomysły na coraz nowsze prezenty, czy też kolor wstążek lub papieru, w którym owijamy dobroci dla naszych bliskich, czy tez przyjaciół.
Tak, podarunek to bardzo ważna rzecz. To poświadczenie, że pamiętamy, że kochamy. Czasem są to przeprosiny, kiedy indziej – wybaczenie. No dobrze, zatem...gdzie podarunek dla siebie??? Zapomniałeś o najważniejszej osobie w życiu??? O sobie samym??? Zapomniałeś, nie kochasz, nie masz za co przepraszać, czy może nie musisz wybaczać?
Daj sobie podarunek. Niech będzie nim Twoje zdrowie. Oczyszczony obraz samego siebie. I wiedza. Ta zresztą, gdy jest prawdziwą, obdartą z woali krótkowzroczności, staje się bolesną Prawdą, a tłumaczeniem nie może być już jej brak. Ty już wiesz. Wiesz już przecież, że wszystko zaczyna się tam. Za szczelnie zamkniętymi drzwiami rzeźni, w upchanych klatkach z istotami o żywych futrach i błagających o litość oczach, w cichych, zabielonych pseudoniewinnością, wysterylizowanych laboratoriach, gdzie psom, tym pięknym, długouchym kłapouchom – beaglom, w wiwisekcyjnych torturach wbijają igły w przerażone serce. To zaczyna się w miejscu, w którym dźwięk ludzkich kroków jest zapowiedzią śmierci.
Ale to również zapowiedź twojej śmierci.
Homeopatyczne właściwości 5-MeO-DMT w niewegańskiej żywności, pamięć wody i poprzez nią programowanie swojego organizmu ciągłością oddziaływania e-movetronów (COE), przekazywanie informacji drogą kwantową poprzez supersymetrię do wszystkich możliwych wymiarów, a co za tym idzie, do alternatywnych wersji samego siebie – to wszystko tworzy ciebie. To ty. Istota energetyczna. I jako taka, poza pokarmem, pobierasz również energię (informację) płynącą od wszystkiego do wszystkiego. Energia ta przechodząc każdy fragment twego ciała doinformowuje każdą molekułę wody, programuje ją nadając nowe znaczenie i ukierunkowuje na odpowiednią płaszczyznę działań. Energia ta to zespół wszystkich dostępnych COE w polu twoich działań i w polu działań innych istot.
Podarunek dla siebie to umiejętność ustabilizowania tego procesu w taki sposób, aby wpływał wyłącznie pozytywnie na nasze kolektywne funkcjonowanie. Jeżeli wszystko zależy od wszystkiego, i wszystko wypływa ze wszystkiego, widzialnym staje się fakt, iż każdy nasz krok, każde działanie jest przyczyną skutków; przyszłych, przeszłych i teraźniejszych – w myśl zasad fizyki kwantowej. I w myśl tych zasad musimy nauczyć się żyć.
Oczywiście bez wiedzy żyć również można, ale jaka jest wartość życia w kłamstwie? I jakie niesie to za sobą konsekwencje? Sama myśl przyczynia się do postrzegania rzeczywistości zatem zachodzić musi specyficzna korelacja pomiędzy nami a światem – fałszywy obraz nas samych tworzy fałszywe postrzeganie rzeczywistości. I na odwrót. Im bardziej rzeczywistość jest zafałszowana tym bardziej stajemy się falsyfikatami, niedoskonałymi i nieprawdziwymi klonami siebie samych. W tym przypadku nie żyjemy – jedynie śnimy bez możliwości wpływania na nasz sen. Oczywiście nadal możemy wybierać pomiędzy jednym a drugim; mamy wolną wolę, tą wspaniałą możliwość decydowania o sobie. Ale wskaźniki, drogowskazy, którymi się kierujemy nie pokazują odpowiednich kierunków, zamiast pchać do przodu – każą ci zawracać, gubią cię, wprowadzają zamęt. Niepotrzebny chaos, na końcu którego jesteś ty, już jako starzec, przebywszy swą życiową drogę i z niedowierzaniem spoglądający na przeszłość, na stracone życie, na momenty, które można było inaczej przeżyć, sytuacje, które można było inaczej sklasyfikować, inne wnioski z nich wyciągnąć, pobrać inne lekcje... I te pytania pojawiające się wraz z trwogą o własny los... Czy straciłem życie? Czy przebiegło bezowocnie? Czy to już koniec ? I czy nic już nie można zrobić? A może mogę to i tamto cofnąć? Och, gdybym tylko mógł.... I możesz, ale musiałbyś zacząć od dziś zmieniać cały świat, twój świat. Kształtować go Prawdą na nowo.
Z mojej perspektywy istnieje tylko jedna możliwość na osiągnięcie dobrego życia – weganizm. Weganizm jest transcendentalny, dlatego też pewne zagadnienia z nim związane mogą umykać doświadczeniom empirycznym. Zmiana diety na wegańską jest najlepszym energetycznym prezentem jaki możemy sobie podarować. Podarunek ten jest przepełniony zdrowiem dla nas , miłością dla innych i pokojem dla świata. Oczyszczając ciało oczyszczamy ducha. Dokonuje się w nas pewna spójność, zrozumienie reguł, a w zasadzie jednej reguły, która wskazuje na wspólne pochodzenie wszystkich i wszystkiego. Ostateczne Braterstwo.
                                                                              
                                                                                  Tomasz T. Stepien
            

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Fizyka kwantowa a weganizm.

cz.10
Pełen obraz siebie.


Zapewne dostrzegliście już, że opisywany przeze mnie proces jest bardzo skomplikowany. Wiedza z zakresu fizyki

kwantowej, a w zasadzie jej niekompletność – ułamek, który ludzkość dopier
o poznaje, powoduje, że widzialnym

staje się połączona praca wszystkich aspektów życia. Połączenie to jest szczególnie silnie widoczne, gdy skupiać

zaczniemy się na zmianie samej w sobie – dostrzec wtedy można pewną proporcjonalność. Mianowicie, pewne

aspekty z życia wpływają na inne w większym, a niektóre w mniejszym stopniu. Z czegoś musi to wynikać. Co

 ciekawe „złe” doświadczenia wpływają bardziej widzialnie w naszym otoczeniu w odróżnieniu od „dobrych”

doświadczeń. Zaznaczmy jednak – bardziej widzialnie – nie znaczy: „mniej” lub „słabiej”, po prostu częstym

odbiorem pozytywnych relacji są uczucia, emocje i drobne, często banalne sytuacje, które okazują się dla nas

znamienne w odpowiednim czasie – w sensie kwantowym odpowiada to całej rozciągłości czasu – przeszłości,

teraźniejszości i przyszłości. Można śmiało powiedzieć, że nasze jutrzejsze zachowania wpływają na wczorajsze

działania, samopoczucie, emocje i funkcjonowanie nasze, czy też innych osób, jak również na ogólną postać

wszelkich życiowych sytuacji. Idąc jeszcze dalej – wpływają na obecną postać jakości życia na Ziemi. Jakość ta

niestety nie idzie w parze z naszą inteligencją, z naszą wiedzą, z naszymi możliwościami, z naszym geniuszem.

Mimo wielkiej siły przewodniej jaką ludzkość mogłaby się stać dla Życia na Ziemi my staliśmy się dla niej

ciężarem, można śmiało powiedzieć , że staliśmy się wrogami Natury, złośliwymi istotami, bez żadnego wyższego

celu, pełni małostkowych racji, z niezmienną od tysiącleci zapalczywością niszczący wszystko co żywe i piękne, a

im bardziej urozmaicone i zagadkowe, tym bardziej dla nas wrogie i godne naszego potępienia.

Musimy zdać sobie sprawę z kolektywnej odpowiedzialności jaka na nas ciąży. Dręcząc będziemy dręczeni –

miłując będziemy kochani. Ta zasada dotyczy Ziemi jako całości. My zaś jesteśmy tylko jednym z elementów

starannej układanki. Więcej – jesteśmy konsumentami nieświadomymi konsumpcji, istotami krótkowzrocznymi

nastawionymi na posiadanie dóbr, które są absurdalnie niepożądane i niebezpieczne, które są chorobotwórcze,

lub które mogą doprowadzić do śmierci, a nawet takie, których śmierć i zniszczenie jest celem samym w sobie.

Świat jest pełen przemocy, wojen, bandytyzmu, morderstw, terroru, kłamstw i pogardy. Wiele środków, tak

finansowych jak i zasobów ludzkich, bierze udział, aby zaradzić takiemu stanowi rzeczy. Mamy tysiące organizacji

z ONZ na czele, które stać mają na straży światowego ładu i pokoju, tysiące wolontariuszy działa na wszystkich

kontynentach, aby wszystkim żyło się lepiej. I? Czy wszystkim dzieje się lepiej? Nie. Nie dzieje. Sama walka ze

skutkami nic nie przyniesie, poszukiwanie zaś przyczyn, gdzie indziej, jak zwykło mieć to miejsce, niż we

własnym, błędnym postępowaniu, mija się z logiką.

Zatem? Strasznie dysharmoniczny jest widok człowieka mądrego, filozofa, dobrego dla ludzi i kochającego

zwierzęta (co objawiać ma się w posiadaniu psa, kota, kanarka i dbałości o nie), kiedy ten zasiadając przy stole

sięga po kawałek mięsa. Tu jest rozdźwięk ponieważ mądrość nie znosi głupoty. I krótkowzroczności. I ten

rozdźwięk, ta przejmująca dysharmonia przechodząca pomiędzy tym co o sobie myślimy a jacy jesteśmy

naprawdę, tworzy świat takim jaki znamy.

Żyjemy w przestrzeni zbiorowej odpowiedzialności za indywidualne przewinienia. Dlatego też tak ważny jest

wgląd w samego siebie. Poznanie. Ujrzenie własnego obrazu siebie. Dostrzeżenie błędów i umiejętna ich

naprawa, lecz przede wszystkim ujrzenie własnych potrzeb i nowe postrzeganie siebie jako istoty dobrej i pełnej

miłości, której prawdziwy obraz został zbezczeszczony przez kolektywną odpowiedzialność. Zrozumienie, że

odpowiedzialność jest wspólna wskaże na jedynie słuszną drogę rozwoju – bycie dobrym dla wszystkiego co

żywe.

Weganizm jako styl życia wpisuje się w ideę świata harmonicznego. A jeśli idea ta ma być przewodnią myślą

zbliżającą nas do oczyszczenia Ziemi z absurdu nienawiści, to weganizm jawi się jako droga do osiągnięcia

ostatecznego celu. I jest nią w rzeczywistości.


Tomasz T. Stepien





poniedziałek, 2 grudnia 2013

Fizyka kwantowa a weganizm.

cz.9
Oczyszczenie. Ruch.

We wszechświecie wszystko jest w ciągłym ruchu. Od komety, poprzez planety do całych galaktyk, ruch

jest niezmiennym procesem kształtującym rzeczywistość. Bezruch nie istnieje. Nasze ciała są w ciągłym

ruchu. I jak się okazuje, będąc pasażerami na grzbiecie Ziemi, poruszamy się bardzo szybko w

przestrzeni, lub nie poruszamy się wcale. Na równiku prędkość liniowa wywołana obrotem Ziemi wynosi

około 1667 km/h i zmniejsza się ona w miarę oddalania się od równika , by na biegunach wynosić 0

km/h. Na biegunach wirujemy z zawrotna prędkością. Oczywiście owe prędkości nie są dla nas

odczuwalne fizycznie. Ba!, my ich kompletnie nie zauważamy. Dostrzegamy jedynie procesy naturalne

będące wynikiem ruchu obrotowego Ziemi. Pozorny ruch gwiazd. Dzień i noc. Wirowanie mas powietrza

 wokół niżów i wyżów barycznych ( cyklony i antycyklony) oraz strefy stałych wiatrów (pasat). Przypływy i

odpływy mórz. Ruchy skorupy Ziemi. Wulkany. Trzęsienia ziemi.

Ruch naszych ciał w przestrzeni, również niesie za sobą konsekwencje. Nieodpowiedni przyprawić może

 o ból, a odpowiedni tenże ból zlikwidować lub nigdy nie pozwolić go odczuć.

Przyjrzyjmy się dwóm przykładom.

Przykład 1.
Marek W., 40 letni stolarz z zawodu prowadzący dobrze prosperujący zakład stolarski, był człowiekiem

bardzo pracowitym. Mimo fachowej załogi w swoim przedsiębiorstwie dbał osobiście o produkcję

wychodząc z staropolskiego założenia, że pańskie oko konia tuczy. A wyuczony drugą ważną zasadą –

kto rano wstaje temu Pan Bóg daje – Marek zrywał się o świcie, jadł pokaźne śniadanie i biegł otwierać

warsztat, gdzie pozostawał już do późnego wieczora pracując. Obiad zjadał naprędce w biurze

pozostawiając na wieczór spożycie porządnego posiłku. Oczywiście porządność tego posiłku polegała li

tylko na pokaźnej ilości tłustego mięsiwa. Po takim pokaźnym, późnym objedzie i przepracowanym dniu

Markowi przyjacielem był głęboki fotel, kapucie, piwko i drzemka przed telewizorem. 


Przykład 2.
Magda Z., prawie 60 letnia pracownica banku, mająca siedzący tryb pracy od przeszło trzydziestu pięciu

lat. Znająca swój fach i będąc obeznaną w sprawach firmy zwinnie lawirowała pomiędzy ciągle

zmieniającymi się menadżerami, szefami i nowoczesną technologią zawsze wychodząc zwycięsko z walki.

Pracę zostawiała w pracy, nigdy nie wnosząc jej do domu poza korzyściami finansowymi jakie jej dawała.

 Po pracy zajmowała się domem i kuchnia , a po lekkich, wegańskich posiłkach, ćwiczyła swoje ciało w

pobliskim klubie fitness. Wieczorami zajmowała ją lektura, dobry film czasem malowała. Zasypiała co

dzień ze świadomością dobrze spędzonego czasu.

Pierwszy przykład wskazuje na człowieka zapracowanego, który bez wytchnienia pracuje na swoje i

rodziny potrzeby materialne nie zauważając wołania o pomoc jakie wykrzykuje każda komórka jego

wymęczonego, nienaturalnymi ruchami ciała. W naturze tylko ludzie są stolarzami, malarzami czy

spawaczami. Zając, słoń czy małpa nie kują, nie betonują, nie obrabiają i nie wznoszą budowli. One nie

wykorzystują natury – one z niej czerpią inspiracje, aby się wspinać, aby spożywać, aby żyć. Tylko

człowiek nakazał sam sobie pracować i w pracach trwać w nienaturalnych, męczących ciało pozycjach.

Efektem błędnego pojmowania ruchu jest błędne jego wykorzystanie, a co za tym idzie choroba, i w

późniejszym czasie wespół z innymi negatywnymi czynnikami – śmierć. 

W przykładzie drugim mamy do czynienia z człowiekiem odrodzonym. Odrodzonym – w sensie

 „zwróconym”, oddanym pod opiekę Naturze. Pani Magda jest również osobą wyzwoloną od

destabilizujący umysł schemat miłości do pracy – pozostawia problemy z nią związane z dala od siebie i

swojej rodziny co chroni wszystkich jej bliskich przed niepożądanym działaniem wyzwalanych emocji

kodowanych w e-movetronach. 

Pani Magda jak i pan Marek zaznają ruchu. Jednak natura ich ruchu jest różna. Praca stolarza wymaga

ciągłego nadwyrężania kręgosłupa i sprzyja nieprawidłowej pracy danej partii ścięgien i mięśni przy

równoczesnym zaniedbaniu innych partii, nie trenowanych pozycjami wymuszonymi czynnikiem pracy.

Pracownica banku z kolei obarczona jest problemami pracy siedzącej i kompletnemu brakowi ruchu na

stanowisku pracy. Pani Magda określa jednak w swoich działaniach szacunek do swego ciała, dzięki

wiedzy i dzięki wrodzonej nam wszystkim intuicji, oddaje się ruchowi poprzez ćwiczenia fitness.

Ukierunkowany na zdrowie ruch jest oczyszczeniem. To nie banał. W czasie ćwiczeń wydzielamy pot,

którego głównym składnikiem, bo w 99%, jest woda, pozostałe zaś elementy składowe to mocznik, kwas

mlekowy, węglowodany, tłuszcze oraz związki mineralne, przede wszystkim sód, chlor, magnez i żelazo.
Oczywiście skład potu zależy od bardzo wielu czynników wśród , których głównymi są spożywane

pokarmy, przebyte i aktualne schorzenia, gospodarka hormonalna organizmu i panujące warunki

klimatyczne. 

Pamiętając, że woda jest nośnikiem informacji możemy przyjąć, że już sam cykl utraty wody z naszego

organizmu i jej nowy pobór jest rodzajem oczyszczenia informacyjnego, a najbardziej obrazowym i

idealnym poborem takiej nowej, czystej informacji, jest wystawienie się na działanie deszczu, picie

krystalicznej wody z górskiego potoku i orzeźwiającej w nim kąpieli. 

Jeżeli chodzi o uprawianie sportu za najważniejsze uważać należy bieg, ćwiczenia na drążku, yogę i,

rzecz jasna – pływanie. Każde z tych dziedzin to powrót do natury człowieka. Do jego obcowania z

przyrodą samego siebie. Odpowiedni trening, praca z oddechem i uczucie satysfakcji płynące z każdego

zakamarka ciała. I, następujące z biegiem czasu poświęcanego na ćwiczenia, wzmocnienie, poprawa

kondycji i polepszenie zdrowia. 




Tomasz T. Stepien


 

piątek, 22 listopada 2013

Fizyka kwantowa a weganizm.

cz.8
Oczyszczenie. Woda.




Woda jest życiem. To oczywiste. Czy jest ktoś kto to neguje? Cały nasz świat jest wypełniony wodą –

najprzedziwniejszą substancją we wszechświecie. I jakże cenną, jakże rzadko występującą poza naszą planetą.

W przestrzeni kosmicznej Błękitna Planeta jest niczym kropla wody zawieszona na Saharze Kosmosu, kropla

mieniąca się łzą gwałconych, tort
urowanych i zabijanych zwierząt.

Woda jest jedyną substancją jaka w naturze przyjmuje trzy fizyczne stany skupienia – lotny, płynny i stały. Jest

też jedyną substancją, która nie podlega trawieniu w przewodzie pokarmowym, a jednak ważniejsza jest od

pożywienia patrząc pod kątem możliwości przeżycia przy jej braku.

Woda jest obecna na naszej planecie w niezmiennej ilości od momentu, w którym Ziemia wykształtowała swoje

oblicze, oblicze, w którym kształtowaniu woda ma najważniejszy udział. Ta najmiększa substancja rzeźbi w

najtwardszych skałach, określa granice lądów i tychże lądów jest głównym składnikiem.

Jedną z zaskakujących właściwości wody jest powiększenie jej objętości pod wpływem niskiej temperatury, i

odwrotnie – pod wpływem wysokiej temperatury woda zmniejsza swą objętość.

Jednak jest jeszcze coś, mianowicie – pamięć wody.

Ojciec homeopatii – Samuel Hahnemann przyjął za pewnik, iż lekarstwa nawet w olbrzymim rozcieńczeniu z

wodą działają, co jego zdaniem było bezpośrednim efektem przekazywania wodzie informacji o zawartej w niej

leczniczej substancji. W 1810 opublikował swoją najważniejszą pozycję książkową – "Organon der rationallen

Heilkunst", opisał w niej własne teorie dotyczące medycyny homeopatycznej oraz przemyślenia na temat zdrowia,

choroby i leczenia. Ta swoista homeopatyczna biblia stanowi do dzisiaj podręcznik wiedzy o homeopatii klasycznej

i wykładnię wszelkich zasad obowiązujących następców Hahnemanna.

Kolejnym zwolennikiem pamięci wody był nazistowski wynalazca technologii implozji, austriak Wiktor

Schauberger. Rozwijał on własne teorie bazując na obserwacjach wirów w płynach. Efektem jego prac były

publikacje o energii wody i zapamiętywaniu przez nią informacji. W czasie drugiej wojny światowej jego wiedza i

zdolności została zaprzęgnięta ku chwale hitlerowskich Niemiec. Schauberger był odpowiedzialny za konstrukcje

prototypowych maszyn latających, w tym osławionych legendą dyskoidalnych pojazdów Haunebu.

Zaś w latach siedemdziesiątych XX wieku, w Seefeld w austriackim Tyrolu, Johann Grander założył

Przedsiębiorstwo Grander Technology. Firma ta zajmuje się do dziś produkcją rewitalizatorów wody, które

przekształcają zwykłą wodę w tzw. wodę ożywioną dzięki zaprogramowaniu wody odpowiednimi pasmami

biologicznych drgań mających pozytywne oddziaływanie na zdrowie człowieka, zwierząt i roślin.

Kolejnym bardzo znanym i cenionym w środowisku homeopatów, jak i ostro krytykowanym, potępianym i

szkalowanym przez naukowców związanych z przemysłem farmaceutycznym, był francuski immunolog Jacques

Benveniste korespondent „Nature”. Próbował on stworzyć bardziej przejrzyste, naukowe wyjaśnienie homeopatii.

Wykonując szereg powtarzalnych doświadczeń dowodził istnienia zjawiska pamięci wody. Na dorocznej

konferencji „American Academy of Allergy, Asthma and Immunology” w 1997 roku twierdził on, że przy użyciu

odpowiednich urządzeń można nawet wykorzystywać to zjawisko do przechowywania i transmitowania dużych

ilości informacji.

Obecnie możliwością przechowywania informacji w wodzie zajmuje się Rosjanin S. Zenin, który obronił przewód

habilitacyjny dotyczący zjawiska pamięci wody, jak i wspomniany już przeze mnie Japończyk dr Masaru Emoto,

 który prowadzi badania wody znajdującej się w ludzkim ciele, środowisku człowieka, jak i wody na powierzchni

Ziemi. Jest kierownikiem Głównego Instytutu Badawczego IHM, dyrektorem firmy IHM oraz przewodniczącym

Międzynarodowego Towarzystwa Przyjaciół HADO IHM.

Emoto bada wpływ ludzkich emocji na wodę, co, jak można zauwazyć, zgodne jest z autorską teorią istnienia e-

movetronów – cząstek emocji przekazującej zakodowane informacje o stanie psychicznym danej osoby, jej

samopoczuciu i zamiarach.

A teraz skierujmy swój wzrok na masowa produkcję bólu jaką bez wątpienia jest przemysł wyzyskujący i

mordujący zwierzęta. Oczywistym wydaje się, że konsument narażony jest na poważne niebezpieczeństwo

zakodowania w swoim organizmie całego procesu zadawania bólu. W tym miejscu zrozumiałą wydaje się

potrzeba oczyszczenia wody w swym organizmie z niepożądanych informacji, które mogą być zalążkiem

niewielkich dolegliwości fizycznych, psychicznych, jak i całkowitej katastrofy zdrowotnej – utraty siły witalnej, a

nawet – śmierci.

Jedyna możliwością zapobieżenia wpływowi tych informacji na stan wody w naszym organizmie jest przejście na

 dietę wegańską, życie wśród osób nam przychylnych, separacja informacyjna i wynikające z niej nowe

kodowanie.

Separacja informacyjna nie jest ukryciem przed samym sobą wiedzy o cierpieniu zwierząt, wręcz przeciwnie jest

 pozytywnym efektem poboru tych informacji i rozbudzeniem w sobie empatii w stosunku do zwierząt. Empatia

będąca efektem zamierzonego przyciągania e-movetronów jest właśnie rodzajem nowego kodowania. Kodowanie

to zaś, w myśl homeopatii, czyni wodę krążąca w naszym organizmie specyficznym rodzajem lekarstwa.

Lekarstwa na złą karmę.

Tomasz T. Stepien

niedziela, 17 listopada 2013

Fizyka kwantowa a weganizm.


cz.7
Oczyszczenie. Pokarm i sport.



Po rozbiciu skorupy ignorancji pozostaje trauma. Ona właśnie jest wstępnym oczyszczeniem, i jest opoką na

której zbudować możesz w przyszłości swój dom wewnętrznego spokoju. Jest to trauma cyklicznego i

schematycznego powtarzania upokarzających twoją inteligencję czynności ćwiartowania, krojenia i spożywania

czyichś zwłok. Im silniejsz
a – tym łatwiej będzie przezwyciężyć ci pewne objawy wykreślenia mięsa i produktów

odzwierzęcych ze swojego jadłospisu.

Po pierwsze organizm twój musi poradzić sobie z uzależnieniem od 5-MeO-DMT. Ten proces będzie jednym z

trudniejszych zadań dla twojego organizmu przez kolejne kilka lat od rozpoczęcia diety wegańskiej. Musisz

zrozumieć, że substancja, która dotarła do strun twoich cząstek elementarnych, to nie ta sama substancja, którą

wydziela twój mózg w czasie snu. To cząstki zaprogramowane informacją czyjejś śmierci. Nie twojej. I do tego

jaskrawo odznaczonej cierpieniem. To jaskrawe oznakowanie to nic innego jak nieszczęsne e-movetrony niosące

emocje istot przerażonych widokiem rzeźniczego noża. E-movetrony wpływają na drgania superstrun, te

odbywając się w dziesięciowymiarowych przestrzeniach i poruszając się w zgodzie z ruchem wskazówek zegara,

wraz z drganiami poruszającymi się w kierunku zgoła przeciwnym a wypełniającymi dwudziestosześcowymiarową

przestrzeń, przetwarzają podaną informację przekazując ją dalej. W ten sposób informacja dociera do światów

alternatywnych poprzez nas samych i w pierwszej kolejności wpływa na nasze alternatywne postacie.

Logicznym się wydaje, że dzięki zmienieniu swoich nawyków jedzeniowych błędne informacje zostaną z czasem

całkowicie zastąpione nowymi, płynącymi bez zbędnych balastów emocjonalnych i obcego 5-MeO-DMT.

Jeżeli zatem twoja skorupa ignorancji leży u twych stóp, jeżeli jest ci znana ogołocona ze ścian rzeźnia, jeżeli

utaplano cię w tej krwi, i jeśli trauma cię oczyszcza, a ty sam z radością łakomczucha biegasz w zakupowym

szaleństwie po sklepach w poszukiwaniu wegańskich smakołyków to jesteś na dobrej drodze do polepszenia

własnego życia darując życie innym. Pętla uczestnictwa w niebywałym mordzie została zerwana, a twój akt

wolnej woli został przekazany poprzez struny dalej ku innym wersjom ciebie.

Teraz pozostaje odpowiedni wybór produktów. Oczywiście musisz szukać zdrowego, czystego od toksyn

nowoczesnej produkcji, pokarmu. Na początek nie będzie to łatwe, ale w obecnych, nad-komunikatywnych

czasach wszędobylski internet powinien wywęszyć dla ciebie odpowiednie miejsca, gdzie zakupisz świeże jabłka i

grusze prosto z drzew, agrest z krzewów i nie pryskane chemią truskawki.

Następnym oczyszczaniem jest sport. Do tego co zostało powiedziane, czyli do biegu i ćwiczeń na drążku należy

również dodać pływanie jako odzwierciedlenie unoszenie się w wodach płodowych matki i rzecz jasna jogę. Ja –

biegnąc czuję harmonię ze swoim ciałem, po kilkunastu minutach ciągłego biegu, czuję jak moje mięśnie

nagrzewają się i rozpoczynają pieśń dziękczynną na moja cześć – za bieg, za rozgrzanie każdego włókna mięśni.

Czuję to w biegu i przy każdym innym ćwiczeniu, czy to na drążku, czy z hantlami lub sztangą, czy też pływając w

wodzie. Czuję zadowolenie ciała z wykorzystania każdego jego elementu. I na odwrót – ciało daje mi satysfakcję

psychiczną płynącą z osiągnięć determinowanych przez wytrzymałość i sprawność.

Jednak oczyszczenie pożywieniem i ruchem to nie wszystko. Musisz jeszcze oczyścić krążącą w tobie wodę, w

której zaklęta została magia złych słów i czynów. To możesz zmienić jedynie odpowiednim, pozytywnym i pełnym

miłości spojrzeniem w samego siebie i przebywaniem wśród kochających cię osób.


Tomasz T. Stepien

piątek, 15 listopada 2013

Fizyka kwantowa a weganizm.

cz.6

Rozbijanie skorupy.




Skorupa jest dezinformacją. Nie tylko poddany jesteś dezinformacji na poziomie codziennego funkcjonowania, ale

też z perspektywy świata kwantów, niczym burzowa chmura, dezinformacja ta zakłóca postrzeganie ciebie

samego jako istoty rozumnej i wyjątkowo indywidualnej. Dopóki nie zrozumiesz, że jesteś wyjątkowy, dopóki nie

spostrzeżesz piękna w so
bie i nie zaczniesz go rozwijać, tym samym rozbudowując poczucie własnej wartości,

dopóty otaczany będziesz ze wzmożoną siła przez energie niszczące twoją wartościowość, aby na sam koniec

doprowadzić do przedwczesnej śmierci wycieńczonego organizmu.

Musisz zrozumieć niezaprzeczalny fakt. Możesz swobodnie żyć do 120 lat, pewnego dnia zasnąć i się nie obudzić

swobodnie przechodząc do kolejnej rzeczywistości z poczuciem całkowitego i ostatecznego wypełnienia

przestrzeni.
Leonadrd Hayflick w 1965 roku określił poprzez obserwację apoptozy maksymalną liczbę podziału komórkowego,

z którego wiek człowieka określić można na 120 lat. Apoptoza to jakby samobójstwo komórki, zaplanowana

śmierć na potrzeby ciała. Pięknie, ale, tu zagadka, jaka siła sprawcza za nią stoi? Oczywiście – my sami, a

dokładniej – nasz styl życia. A naszym stylem życie jest ciągłe i ciągłe trwanie w przekonaniu głupca, że

dezinformacja jest informacją - parafrazując huxleyowską ignorancję będącą siłą.

Jeśli chcesz żyć zdrowo musisz żyć prawdziwie, a to znaczy, że musisz dokonywać odpowiednich wyborów. Po

pierwsze musisz wybrać pomiędzy posiadaniem i wykorzystywaniem wiedzy a trwaniem w ignorancji. Zaślepiony

ignorancją nie jesteś w stanie odróżnić niewoli od wolności. W ten sposób do pokoju zmierzasz ścieżkami wojny!

Aby rozbić skorupę wpierw musisz uzbroić się w odpowiedni oręż. Duży solidny młot Prawdy.

Po pierwsze znajdź chwilę odosobnienia, aby być sobą – taką osobą jaką jesteś naprawdę, bez głupich popisów

przed innymi,rywalizacji i tym podobnych małostkowych bzdur. Usiądź przed komputerem i odnajdź sceny z

rzeźni, z hodowli kurczaków, udoju krów, zabijaniu cieląt, ściśniętych w małych klatkach lisów, zabijanych na kły

słoni, karmionych kaczek na wątroby, podrzynania gardeł, zabijania, kwiku i pisku przerażonych, niewinnych

 zwierząt...... Wiedziałaś???? Wiedziałeś ???? Jeśli tak, to jakim potworem jesteś? Jeśli nie to co TERAZ chcesz

zrobić?

Jeśli naprawdę chcesz rozbić skorupę musisz przejść przez gehennę. Musisz zdać sobie sprawę z olbrzymiej

odpowiedzialności jaka na tobie ciąży. Z wielkości cierpień jakich jesteś udziałem. Musisz zrozumieć, że ta krew,

 to cierpienie, że każda przelana łza, każde drżenie ze strachu, każde zjeżenie sierści z trwogi i skulenie ogona –

TO TWOJA WINA. Musisz zrozumieć, że to ty właśnie podcinasz te gardła, że to ty właśnie jesteś mordercą,

bezlitosnym, wiecznie rządnym krwi potworem wyżywającym się na niewinnych zwierzętach. Póki sól z łez nie

wypali ci oczu nie odchodź od tych obrazów. Każda twoja łza to fragment skorupy, która odpadać z ciebie będzie

z hukiem, krusząc się u twych stóp. Niech te obrazy będą w tobie i niech cię wypełnią sprawiając ból – to cię

oczyści. Jeśli się otworzysz na wiedzę, a co za tym idzie – jeśli przyznasz się do własnych błędów, to wtedy

automatycznie, co będzie dla ciebie zrozumiałe, odrzucisz jedzenie mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego

 raz na zawsze.
Może jak ja, tak i ty w dzieciństwie miałeś przyjemność obcować ze zwierzętami na babcinym podwórku, gdzieś

na głębokiej wsi. Może i mieszkasz na takiej wsi i masz w oborze krowę, może cielaka i świnie. Idź tam,

kimkolwiek jesteś, idź tam teraz choćby oczyma wyobraźni. Wejdź i się przyjrzyj. Spójrz jak na ciebie spoglądają

 , jak cię witają. O ile nie jesteś potworem oczywiście – wtedy w ich oczach pojawia się strach. Tak czy inaczej –

 spójrz jakie emocje wyzwala pojawiająca się postać człowieka.

Zwierzęta są mnie ciekawe. Obejmują mnie swym ciepłym spojrzeniem. Mam nieodparte wrażenie, że wiedzą, że

ich nie jadem, że jestem ich przyjacielem. Słyszę to. Czuję to w każdym ciepłym ich oddechu, kiedy obwąchują

moje dłonie nozdrzami, ryjkami, pyskami. Widzę ich twarze mieniące się tak osobowo, że nie rozumiem jak ktoś

może tego nie dostrzec i prowadzić obozy koncentracyjne dla zwierząt, pracować tam, być klientem... I ta

świadomość, że na każdym kroku otaczają mnie jakieś bezrozumne zombi, kanibale wyczekujący na świeżą,

zafoliowaną i schemizowaną padlinę w Tesco.

Rozglądając się i szukając przyjaciół napotykam tylko smutne twarze zwierząt, ich błagające o ratunek oczy. I

czuję winę i bezsilność, równocześnie jednak dziękując Bogom za wegańską Rodzinę.

Tak, w rozbijaniu skorupy bardzo dużą rolę odgrywa środowisko, w którym przebywasz. Jeżeli zostaniesz

zaakceptowany przez rodzinę, będziesz miał wsparcie na przykład swojej mamy, która pomoże w przyrządzaniu

posiłków wegańskich, będzie ci o wiele łatwiej. Ale może być różnie. Jeśli chodzi o mnie to szydzono ze mnie,

wyśmiewano, wkładano mi metalowe kapsle od butelek do kanapek, podrzucano martwe myszy, mówiono do

mnie per Bezmięsny ( hehehe ) i tak dalej, i tym podobne... Przetrwałem. Przetrwałem dzięki informacji. W

tamtym czasie nie było jeszcze globalnej sieci internetowej ani e-booków, a jedynym szałem były zegarki z

kalkulatorem z NRD . Były jednak biblioteki, księgarnie i czasopismo popularnonaukowe traktujące w jednym

swym dziale o zdrowej, pozbawionej tłuszczów zwierzęcych diecie. W obecnym czasie na dostęp do informacji

nie ma co narzekać. Wystarczy sięgnąć ręką a internet, ta swoista Biblioteka Aleksandryjska XXI wieku stoi przed

tobą otworem, aby wypełnić luki w wiedzy. Gdy posiądziesz wiedzę zrozumiesz jakiej potworności przyświeca jej

brak.


Tak jak już pisałem, dzięki informacji przestaniesz być ignorantem.


Tomasz T. Stepien

środa, 13 listopada 2013

Fizyka kwantowa a weganizm.

cz.5
Lek, który żywi.




Cały przepływ informacji w przyrodzie wynika z podtrzymania różnorodności natury w stałej harmonii i walkę o tę

 harmonię we wszystkich aspektach w jakich się przejawia. To główne zadanie wszelkiej informacji jaka

przenoszona jest za pośrednictwem cząstek elementarnych. Dzięki fizyce kwantowej wiemy już, że informacja ta

 przekazywana jest do włókie
n energii, do strun drgających w odpowiednich częstotliwościach.

Zadaniem strun jest tworzenie wszystkiego. To tylko od odpowiedniej częstotliwości zależy czym będzie

wytworzona przez drgania molekuła. I dalej. Czy będzie to węgiel? Czy może żelazo? A może tkanka żywa? I

jeszcze: w jakiej czasoprzestrzeni dana cząstka wszechświata zaistnieje?

Struny drgają pomiędzy wymiarami, przenikając supersymetrię docierają do wszystkich wymiarów. W ten sposób

 informacja płynnie przekazywana jest do wszystkich aspektów naszego życia. Również przyszłego i minionego.

Dla przekazu informacji i jego wpływu czas nie istnieje – istnieje tylko teraźniejszość, czyli wszystkie wydarzenia

trwają wspólnie oddziałując na siebie wzajemnie. Wszystko determinuje wszystko.

Tylko co jest celem? Natura otaczającego świata wskazuje na doskonalenie. Przyroda pełna jest doskonałości.

Spójrz w lustro jak doskonałe jest twoje ciało. No, może troszeczkę zaniedbane, może troszeczkę stare,

schorowane lub może zmęczone? Ale gdybyśmy skrzętnie o nie dbali, nie pili alkoholu i kawy, nie palili, nie

zażywali innych narkotyków, porzucili jedzenie mięsa, zaczęli uprawiać sporty, gimnastykować się co rano zamiast

przy tłustym śniadaniu, w pośpiechu popijając kawę przeglądać wiadomości w laptopie...uff! Tak, bez tego

draństwa nasze ciała są doskonałe. Wystarczy poświęcić mu trochę uwagi, ale co najważniejsze – należy

zaprzestać jedzenia czyichś zwłok, pożerania czyichś jajek i picia czyjegoś mleka lub spożywania go w zmienionej

formie. Dlaczego? Poza DMT, dezorientującym nasze molekuły, w pokarmie tym, bezpośrednio we włóknach

energii, zapisana jest trwoga zwierzęcia, jego przeraźliwy strach i niewyobrażalne cierpienie. Tym samym

 odpowiedzialne za przekaz emocji e-movetrony sieją spustoszenie informacyjne czego wynikiem są

niesprzyjające tobie „zbiegi okoliczności”. I to we wszystkich wersjach ciebie, we wszystkich możliwych

wymiarach.

Wynikiem sumy tych negatywnych aspektów jest spotykanie na swej drodze coraz więcej i więcej negatywnych

„zbiegów okoliczności” o ilości wprost proporcjonalnej do wyrządzanej szkody alternatywnemu sobie w obrębie

wszystkich alternatywnych rzeczywistości.


Słowa Hipokratesa

"Niech jedzenie będzie lekarstwem, a lekarstwo jedzeniem",

uzmysławiają nam mądrość płynącą z doświadczeń starych dziejów, gdzie ludzie z czystymi umysłami,

niezatrutymi naftą przemysłu, z czystymi ciałami i przejrzystą oceną postrzegalnego świata, przekazują nam

swoją wiedzę prostą i jednoznaczną w formie.

Hipokrates, jak i jego kontynuator Claudius Galenus, czy perski lekarz, filozof i uczony Abu Ali Husain ebn Abdallah

 Ebn-e Sina ( Avicenna ) podzielali pogląd, że:

„Najwartościowsza jest żywność, która leczy i lek, który żywi”

O tym ostatnim nie na darmo mówiono „najsłynniejszy uczony Islamu i jeden z najsłynniejszych uczonych wszech

czasów wśród wszystkich narodów świata”.

Weganizm wspaniale wpisuje się w idee doskonalenia ducha jak i ciała dzięki utrzymywaniu odpowiedniej,

 naturalnej człowiekowi diety, a co za tym idzie odpowiedniej bazy harmonicznej dla procesów zachodzących na

poziomie strun. Oczywiście ponadto istnieje szereg działań, które należy podjąć, aby odpowiednio zestroić się ze

swoją prawdziwą naturą. Tytułem krótkiego wstępu wspomnieć należy sport – przede wszystkim bieg, jeden z

podstawowych, naturalnych umiejętności człowieka, oraz ćwiczenia na drążku, jako przejaw zamierzchłych

uzdolnień z czasów, gdy żyliśmy jeszcze wśród ptaków na drzewach.

Jednak najważniejszym elementem jest wegański pokarm bez zanieczyszczeń chemicznych i energetycznych.

„No, dobra, powiesz, ale to co ja będę jadł?”. Czy odpowiedź, że nic co jadłeś do tej pory nie było tak smaczne w

porównaniu z tym co ja mogę tobie zaoferować, zaskoczy cię? Jeżeli jestes bywalcą fast foodowych restauracji

pierwszej kategorii oświęcimskiej, czy fanem krwistego mięsa – zapewne będziesz nie tyle zaskoczony, co

zniesmaczony, kiedy usłyszysz o marchewce, selerze czy, nie daj boże!, soczewicy.

Ja jednak liczę na to, że gdzieś pod tą sztuczną skorupą, za którą cię ukryto bije prawdziwe serce godne

człowieka, serce pełne współczucia, miłości i empatii, które jest w stanie przeciwstawić się wszelkim trudnościom

w drodze ku Prawdzie.

Tomasz T. Stepien

poniedziałek, 11 listopada 2013

Fizyka kwantowa a weganizm.

cz.4
Idea e-movetronu.



Na początek coś niesamowitego o czym zapewne nie wiecie. Otóż postrzeganie to nic innego jak rozszyfrowanie 


przez mózg fotonów światła i przekształcanie ich w sprzyjający do odczytania wzór tworzący spójny obraz. 

Problem obserwacji ze stanowiska kwantów polega na tym, że sama już obserwacja wpływa na obserwowany 

obiekt. Aby zrozumieć powagę sytuacji mały przykład: obserwując lecący samolot zmieniamy trajektorie jego lotu 

o niespełna 0,00000000000000000000000000000000005 metra !!! Oczywiście odchylenie takie jest tak mało 

znaczące dla instrumentów pokładowych samolotu i samego przebiegu lotu w przestrzeni, że wręcz 

nieodczuwalne i rzeczywiście niewpływające na dalszy lot.

Jeżeli obserwacja ma taki wpływ na rzeczywistość to co z innymi zmysłami? Czy mogą istnieć cząstki miłości, albo 

nienawiści? Rodzaje cząstek elementarnych emocji posiadające swoje fizyczne właściwości a w nich, jak we 

wszystkim, w olbrzymiej, pustej przestrzeni, drgające włókna energii? Cząstka ta musiałaby nie mieć masy ani 

ładunku elektrycznego. Musiałaby tez przesyłać nasze emocje. Fantazja? Niekoniecznie.

Istnieje cząstka o podobnych właściwościach i nazywa się grawiton, tyle tylko, że nie przenosi emocji a 

oddziaływanie grawitacyjne. Energia potężna a subtelnie skrywająca swoje tajemnice.

Ale, ale...czy emocje też nie są energią? Towarzyszą nim wszak różnego rodzaju sytuacje napędzające często 

emocje innych osób. Możemy z równą miarą przyprawić kogoś o zawrót głowy z miłości, zarazić kogoś dobrym 

humorem lub wpływać na kogoś samym swoim zachowaniem w taki sposób, aby wywołać złość, nienawiść lub 

inne, równie złowrogie uczucia.

Głęboko wierzę, co ja piszę!, ja wiem, ja mam zupełną pewność, że cząstka przenosząca emocje istnieje. 

Roboczo nazwałem ją E-MOVETRONEM.

E-Movetron zatem, jest cząstką nie posiadającą masy, ładunku elektrycznego i przenoszącą emocje.

Zajmijmy się najsilniejszymi emocjami – afektami, czyli uczuciami, mającymi najbardziej gwałtowny przebieg, a

 co za tym idzie, można tu zaobserwować najsilniejsze efekty działania e-movetronu, czyli rozprzestrzenianie się 

danej emocji. Podane przykłady nie mają nic wspólnego z naukowymi dowodami wraz ze swą teorią i 

matematycznym wzorcem, przyprawiającym czytelników o jakby z góry przygotowany zawrót głowy ku chwale 

Jego Wysokości Nauki. Przykłady tu podane to czysty empiryzm.

Przykład 1

Młoda kobieta uczęszczająca do szkoły średniej, ze względu na ból brzucha wywołany miesiączką zwalnia się z 

zajęć lekcyjnych i udaje się do pobliskiej apteki po środki przeciwbólowe. W czasie przechodzenia przez jezdnię 

zostaje zbyt późno zauważona przez mężczyznę prowadzącego ciężarówkę. Dziewczyna ginie w wypadku.

W tym samym czasie jej matka, gotująca obiad w kuchni, w drugiej części miasta, wyczuwa trudne do 

zrozumienia uczucie w okolicach serca - niepokój, który nakierowuje ją na trwogę o dziecko, jest przekonana, że 

coś złego wydarzyło się jej córce.

Przykład 2

Pewien kierowca ciężarówki wyjechał ze stacji benzynowej. Po przejechaniu około pięciu kilometrów zorientował

 się, że na dystrybutorze paliwa zostawił saszetkę z dokumentami i pieniędzmi. Zdenerwowany rozpoczął manewr 

zmiany kierunku ruchu na niedużej ulicy, ruszając ze znaczą prędkością.

Po przyjechaniu na stację benzynową okazało się, że saszetki już nie ma. Zdenerwowany wsiadł do ciężarówki i 

ruszył na najbliższy posterunek policji, jednak nerwowe, gwałtowne prowadzenie auta i brak koncentracji 

doprowadziło do wypadku-najechana została moda kobieta w wyniku czego zmarła.

Tak, oczywiście, to tak naprawdę jeden przykład, ale celowo rozbity na dwa i do tego czasowo poprzestawiany, 

również celowo.

Przykład pierwszy i drugi wskazują na działanie e-movetronu w małej skali, zaś połączenie ich – w dużej. Mając 

jednak na uwadze, że żyjemy w wielu czasoprzestrzeniach, czyli że istniejemy nie tylko w teraźniejszości, ale 

równie realnie w przeszłość jak i w przyszłość, musimy również przyjąć oddziaływanie e-movetronu 

przenikającego każdy z możliwych wymiarów.

E-movetron byłby zatem jedną z wielkości fizycznych równą grawitacji lecz idącą jeszcze dalej, bo ciągnącą za 

sobą ideę karmy jako odpowiedzi na różnorodność życia.

Przeanalizujmy. Wróćmy do przykładu pierwszego.

Miesiączka u młodej damy, wywołująca ból jest przykładem specyficznego oddziaływania e-movetronowego w

 świecie komórkowym. Charakterystyczne zmiany stężenia estrogenów i progesteronu powodujące złuszczenie się 

endometrium (nabłonka macicy) jest rodzajem emocji organizmu na wydzielanie przez przysadkę mózgową 

hormonu folikulotropowego.

Ból spowodowany miesiączką wywołuje u dziewczyny wystarczająco silne emocje, aby poczuć dyskomfort i udać 

się do pobliskiej apteki. Tu również mamy do czynienia z działaniem e-movetronów. I to nie tyle w momencie, w 

którym dziewczyna ostatecznie podejmuje decyzje pod wpływem bólu (emocji), ale już w momencie samego 

zamysłu pójścia po medykamenty. Mamy tu specyficzną ciągłość, którą pozwolę sobie nazwać Ciągłością 

Oddziaływania E-movetronów, w skrócie COE.

Matka odczuwająca śmierć na odległość to przykład działania emocji na odległość. Trudnym wydaje się 

zrozumienie tej kwestii. Jednak moja teoria odpowiada na pytanie, co przenosi informację o śmierci córki - robią 

to e-movetrony. Drgające w nich o odpowiedniej częstotliwości włókna energii (superstruny) odbierane są przez 

e-movetrony w ciele matki, które dzięki pokrewieństwu, nadają na zbliżonej, lub takiej samej częstotliwości (e-

movetron jest rodzajem anteny odbiorczo-nadawczej lub też istnieje inny, nieodkryty odbiornik tych informacji).

Idźmy dalej tym tropem.

Szofer ciężarówki z przerażeniem stwierdza brak dokumentów. Wysyła w przestrzeń naładowane informacją, o 

dokumentach i pieniądzach w saszetce, e-movetrony. Jednak w zapisie tym znaleźć można również wizję 

zabrania z dystrybutora dokumentów przez nieznaną osobę, co jest oczywiście fantazją szofera, ale... no właśnie. 

Osoba przechodząca obok skręca głowę w lewo (a mogła przecież w prawo!) i dostrzega dokumenty. Oczywiście 

dzieje się to tylko i wyłącznie dlatego, że takie właśnie było życzenie w wysłanej przez szofera informacji. 

Życzeniem było „znajdź moja saszetkę i ją zabierz”.

Po przyjeździe i zauważeniu braku saszetki kierowca wsiada do auta pełen wzburzenia, tryskając wręcz e-

movetronami złości i po kilkudziesięciu metrach jazdy zabija dziewczynę.

To oczywiście również działanie e-movetronów – oddziaływanie e-movetronów na całościowe zdarzenie.

Oczywiście opowieść ta jest dalece uproszczona, w rzeczywistości proces ten jest bardziej skomplikowany, gdyż 

nie dotyczy tylko tej jednej, danej rzeczywistości – dotyczy wszystkich, możliwie dostępnych rzeczywistości we

 wszystkich czasoprzestrzeniach. Oczywiście istnieje też alternatywna rzeczywistość, w której nic złego się nie 

wydarza.

Dokładniejszy opis działania i funkcjonowania e-movetronu opisane zostanie w innej pracy. Jednak idea istnienia 

tego charakterystycznego bozonu zbliżonego (zapewne) właściwościami do grawitonu, już teraz, bez jakże 

niezbędnych, matematycznych wzorców udowadniających jego istnienie, wyjaśnia aspekty przyrody nieznane 

dotąd człowiekowi.

Wyjaśniłem zatem, mam nadzieję, że przejrzyście, działania wynikłe z sytuacji wywołanych afektami. Oczywiście 

istnieje miliony przykładów wpływu emocji na nasze życie. Miłość prowadząca do wspólnego, pełnego stabilizacji 

życia lub do zaślepienia i mordu z zazdrości. Nienawiść wyniszczająca całe kontynenty w wojnach, skłócająca 

najbliższych. Chciwość okradająca innych.

Najważniejsze jest jednak to, aby pamiętać, że nasze emocje maja wpływ nie tylko na samopoczucie nasze i 

osób, które znamy lub spotykamy na swej drodze. One zmieniają całą twoją drogę życiową, gdyż wielkość twoich 

emocji determinuje ich wpływ na rzeczywistość.


Tomasz T. Stepien

sobota, 9 listopada 2013

Fizyka kwantowa a weganizm.

cz. 3

Podsumujmy co mamy. Poza 5-MeO-DMT w zarżniętym jedzeniu, mamy w nim jeszcze pestycydy użyte

do produkcji karmy dla zwierząt, karmę wytwarzana z produktów GMO, mączkę rybną i kostną – to

wszystko niesie za sobą błędny przekaz.

Na litość boską! MĄCZKA RYBNA I KOSTNA??? Krowa jest przecież istotą roślinożerną!

Jednym słowem galimatias informacyjny. Spójna informacja przygotowuje cię do przyszłych wydarzeń,

niespójność spowodować może daleko zachodzące perturbacje, a stąd do katastrofy już niedaleko.

Ale zacząć musimy od OOBE, out-of-body experience.

Eksterioryzacja jest jednym z najbardziej ekscytujących doświadczeń jakie od lat spędza sen z oczu

psychologom i psychiatrom. Jedni nie dowierzają, inni są wręcz zachwyceni tym jakie daje ona

odpowiedzi na pytania dotyczące ludzkiego umysłu.

Czym zatem dokładniej jest eksterioryzacja? Krótko i rzeczowo ujmując : pod wpływem odpowiednich

warunków nasza świadomość ma umiejętność wychodzenia poza obręb ciała. Taka mała śmierć, w której

swój udział ma oczywiście 5-MeO-DMT. Dla uplastycznienia pozwolę sobie zacytować fragment relacji

założyciela Instytutu Monroe, dr Roberta A. Monroe,z jego pierwszego doznaia eksterioryzacji, którą

zawarł w swej książce „Podróże poza ciałem”:


„...uświadomiłem sobie, że coś uciska mi bark. Zdziwiony sięgnąłem ręką do tyłu, aby zbadać przyczynę.

 Moja dłoń napotkała gładką ścianę. Przesunąłem po niej ręką tak daleko, jak mogłem sięgnąć, lecz

wyczuwałem tylko jednolicie gładką powierzchnię.

Zaniepokojony próbowałem przeniknąć wzrokiem ciemność. Stwierdziłem, że to ściana, a ja opieram się

o nią barkiem.

Wywnioskowałem, że po zaśnięciu spadłem z łóżka (co prawda nigdy mi się to nie przytrafiło, ale

ponieważ działo się tyle dziwnych rzeczy...).

Rozejrzałem się. Coś się nie zgadzało. Ściana nie miała okien, nie stały przy niej żadne meble, nie było

też drzwi. To nie była ściana w mojej sypialni. Jednak w jakiś sposób była znajoma. Rozpoznałem ją

prawie natychmiast. To nie ściana, a sufit! Unosiłem się pod sufitem, uderzając weń łagodnie przy

każdym ruchu. Zaskoczony obróciłem się w powietrzu i spojrzałem w dół. W mroku majaczyło moje łóżko,

 na nim dwie postacie. Po prawej stronie była moja żona. Obok niej ktoś leżał. Oboje wydawali się spać.

Co za dziwaczny sen, pomyślałem, i kto śpi u boku mojej żony? Przyjrzałem się bliżej i doznałem
prawdziwego szoku. To byłem ja.

Moja reakcja była niemal natychmiastowa. Ja byłem tu, a tam było moje ciało. Umierałem - to była

śmierć, a ja nie byłem jeszcze na nią gotowy...”

Ta historia, jak i wiele innych opowieści neuronautów, wskazują na możliwość przemieszczania się jaźni

poza obręb ciała. Czyli przy odpowiednich warunkach, w tym odpowiedniej ilości 5-MeO-DMT w

szyszynce jaźń powędrowała pod sufit. Znamienitym jest odczuwanie sufitu, to że doktor miał jakieś

kończyny i rodzaj ciała, którym mógł się obrócić w dół, i rodzaj oczu, którymi widział! Nie jest w tym nic

dziwnego jeśli pod uwagę weźmie się budowę świata z perspektywy mechaniki kwantów. Monroe w

czasie eksterioryzacji, w swym subiektywnym postrzeganiu, otoczenie widział takim jakim go znał. Jeszcze

nie do końca jego świadomość oczyściła się z ziemskich aspektów. To zapewne rodzaj przyzwyczajenia,

 czyli informacja zapisana gdzieś tam głęboko, sięgająca wnętrza najmniejszych drobinek wszechświata

cząstek elementarnych – w nich to właśnie, w olbrzymiej pustej przestrzeni, wibrują o odpowiedniej

częstotliwości włókna energii – struny.

Ten sam aspekt dojrzeć możemy w opisach przeżyć śmierci klinicznych z jakimi do czynienia miał

amerykański lekarz i psycholog dr. Raymond Moody. Jego stanowisko względem NDE (near-death

 experiences) można podsumować cytatem z wywiadu jakiego udzielił Jeffreyowi Mislove:

"Nie mam nic przeciwko mówieniu, że po rozmowach z ponad tysiącem osób, które miały tego rodzaju

 doświadczenia, i mając wielokrotne do czynienia z naprawdę nadzwyczajnymi i trudnymi do zrozumienia

elementami tych doświadczeń, dały mi one dużą pewność, że po śmierci jest życie. Prawdę mówiąc, z

całą szczerością muszę ci wyznać, że na podstawie tego co powiedzieli mi moi pacjenci nie mam żadnych

wątpliwości, że widzieli oni migawki z zaświatów."

Migawki z zaświatów? A może migawki z innych wymiarów? Pora bliżej przyjrzeć się teorii superstrun.

Problemem teorii kwantowej przez wiele lat był brak możliwości połączenia jej w jednolitą całość z teoria

klasyczną. Teoria superstrun, krótko mówiąc - załatwiła sprawę. W teorii tej cząstki elementarne

przestają być punktami, jak traktowano je w starszych teoriach– są strunami o rozmiarach zblizonych do

długości Plancka (około około 10-35 metra). Struny te są włóknami energii wibrującymi z pewnymi ściśle

 określonymi częstotliwościami. Każdy rodzaj drgań określa wystąpienie innej cząsteczki elementarnej.

Krótko ujmując – ja i ty, jesteśmy zbudowani tego samego, a nasza widzialna odmienność jest wynikiem

innej wibracji, nasze struny, wibrują w odmiennej częstotliwości.

Profesor Michio Kaku tak wyjaśnia strukturę wszechświata z perspektywy teorii superstrun:

„Struna heterotyczna jest zamkniętą struną z dwoma typami drgań, zgodnie i przeciwnie do kierunku

ruchu wskazówek zegara, które są traktowane oddzielnie. Drgania zgodne z kierunkiem ruchu

wskazówek zegara odbywają się w dziesięciowymiarowej przestrzeni, natomiast drgania w przeciwnym

kierunku wypełniają dwudziestosześciowymiarową przestrzeń, w której szesnaście wymiarów uległo

kompaktyfikacji”.

A teraz wróćmy do rzeźni.

Zwierzę zostało zamordowane a ciało poćwiartowane, wypełnione chemią i antybiotykami, zapakowane

 zostaje maszynowo, w plastikowe opakowania i umieszczone w zamrażalni, następnie odbiorą je

właściciele lokalnych sklepików ze zwłokami, do których w letargu przybędą kanibale w poszukiwaniu

truchła. Przez cały ten czas jednak, mimo zamrożenia, ba! mimo śmierci , w ciele tym jest życie.

Informacja przebiegająca w drganiach, w wibracjach strun przekazywana jest nadal pomiędzy wszystkimi

czasoprzestrzeniami.

Osobiście wolałbym nie wsłuchiwać się w ta przerażającą opowieść jaką niechybnie przekazują struny.

To cała opowieść tego zwierzęcia, czysta forma tej informacji. To jak sufit Monroe – jego świadomość nie

mogła, co oczywiste, dotknąć sufitu. To pamięć, która trwa i jest wieczna. W opisach śmierci klinicznej

spotykamy opisy wyzwolenia z tej pamięci po przejściu tunelu i ujrzenie innego świata. Odsyłam do prac

 Moody'ego.

Ta straszna historia torturowanego zwierzęcia, bo jak nazwać życie zwierząt hodowlanych jak nie

torturami przecież, więc ta historia w postaci kotleta trafia na stół. Trafia do ust. I głębiej do

wielowymiarowej cząstki elementarnej. Przechodzi na prawo i lewo, do dziesięciowymiarowej i

dwudziestowymiarowej czasoprzestrzeni i zostaje zapamiętana i skonfigurowana z częstotliwością

drgania twoich strun.


Karma.